czwartek, 31 maja 2018

Długi weekend...

Weekendowych atrakcji ciąg dalszy, tym razem niedziałający terminal. Armagedon.

- Ale jak to płatność tylko gotówką?! Ja znam swoje prawa!!! Proszę natychmiast włączyć terminal, chcę zapłacić kartą!
- Wobec tego zapraszam jutro, kiedy serwis usunie awarię.
- Niech pani nie będzie śmieszna!

Pośmiejmy się razem.

środa, 30 maja 2018

Niehandlowe handlowanie

Ilekroć wypada jakieś święto w tygodniu, zadziwia mnie to, jak klienci panikują i wykupują pół sklepu „bo jutro nieczynne”.

Ależ czynne, proszę państwa. U nas czynne w każde święto i każdą niehandlową niedziele.

Pozdrawiam wszystkich stałych klientów, którzy dobrze o tym wiedzą, a i tak dzień przed świętem nadal wykupują pół sklepu.

niedziela, 27 maja 2018

Weekendy mają to do siebie, że częściej niż w tygodniu zdarzają się klienci w stanie lekko wskazującym. Mogłabym zrobić ranking najbardziej żenujących tekstów takich osobników. Wczorajszy dzień zdecydowanie wygrało „A za ile od pani można dostać loda he he he” zasłyszane 6 razy w ciągu 8 godzin.

Panowie, alkohol nie dodaje wam kreatywności.


He he he.

piątek, 25 maja 2018

Klasyk!

Dlaczego kocham weekendy w mojej pracy? Bo ludzie są tak zakręceni, że w ogóle nie myślą.

- Poproszę jeszcze PIN
- 7531

Kurtyna.

czwartek, 24 maja 2018

Truskawkowy zawrót głowy

Sezon na truskawki w pełni. Na regale w chłodni stoi 5 pełnych koszyczków truskawek, obok torebki do pakowania i rękawiczki jednorazowe. Chłodnia z owocami znajduje się w przeciwległym końcu sklepu, niż kasy, gdzie obecnie znajduję się ja. Podchodzi do mnie pan, lat na oko 40 pare.
- Proszę pani, a te truskawki to trzeba wziąć cały koszyk?
- Nie, proszę pana. Bierze pan tyle, ile chce i pakuje do torebki.
Pan odszedł. W międzyczasie obsługuję kilku innych klientów. Mija około 10 minut, wspomniany pan znów podchodzi do kasy, tym razem z pełnym koszykiem różnych zakupów. Za panem ustawia się kolejnych dwóch klientów. Kasuję produkty, podsumowuję.
- I poproszę jeszcze 30 dag tych truskawek.
- Dobrze, gdzie pan je ma, bo muszę je zważyć?
- No tam. - pokazuje na chłodnie.
Robię duchowy facepalm, próbuję się nie uśmiechać.
- Proszę pana, czy to ja mam panu przynieść 30dag truskawek, zostawiając otwartą kasę i kolejkę ludzi?
Pan się lekko zmieszał, zostawił wszystko i poszedł po truskawki. Widzę uśmiechy na twarzach pozostałych klientów w kolejce.

Sklep to duży market Spar. Samoobsługa.

środa, 23 maja 2018

Dzień dobry!

Jeśli tak, jak ja, pracujesz w handlu i nie możesz sie nadziwić, ile codziennych przygód dostarcza ci twoja praca, bądź doświadczasz tam rzeczy, które sie filozofom nie śniły, to jesteśmy do siebie bardzo podobni. Będę tu opisywać dziwne/śmieszne/żenujące sytuacje z klientami. Gwarantuję wam, że będzie sie działo! Klient potrafi!